20 sierpnia 2012
patrzy na mnie to miasto i światła jego
i gasną
i zapalają
i patrzy to miasto z góry
nie bajki dla księżniczek
złamane różdżki
gwiazdki i gwiazdozbiory
martwe skały nic nie czują
jak lód skruszone
uczucia
jak popiół
spalone
na jesień liście
wysuszone od tuszu rzęsy
rozmazane kredki
czerwone pomadki
z kredy ręce
białe
sproszkowane
mleko
piersi nabrzmiałe
i sutki z zimna wieczornego
wskazujący i środkowy wstrzelony w skroń
kciukiem w górę
odpalam
na krawędzi
nad przepaścią
na linie
bez podłoża
i jestem
na znak i na złość
jestem i żyję
miasto patrzy z góry
i nigdy byś nie uwierzył
a ja żrę to życie jak nigdy dotąd
aż sumienie zgaśnie i ja zgasnę
jak gasną światła nocą
dwadzieściaczterylata
a jeden rok
pies sąsiada
zapcham nos by znów nie poczuć tego zapachu
i zatkam uszy by tego nie słyszeć
i oczy zamknę żeby nie widzieć
i serce ścisnę by nie czuło
a wtedy czas powie to co mówią oni
i wtedy obudzę się
i już nic mnie nie ruszy
wiesz jak to jest
niosę to wszystko na rękach
spalone ze skóry obrane
w szklance popioły
rozsypane
dokoła mnie
' nie strasz mnie piekłem, za dobrze piekło znam '
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz