16 maja 2015



myślę, że to już 8/10.




Chciałabym stąd wyjechać, poznać nowych ludzi, zacząć od nowa,
ale w moim wydaniu to chyba zbyt trudne, przynajmniej na dziś dzień.
Kiedyś wszystko było inne, nawet wtedy, kiedy było ciężko - było łatwiej, bo ktoś był obok.

Posiedzieć na trawie i na schodach,
czasy, kiedy trawa kojarzyła się z trawą a nie jaraniem,
czasy, kiedy nikt nie udawał kogoś innego, żadnych intryg, każdy wiedział , co jest najważniejsze.
Czasy, w których nawet brzuch mnie tak nie bolał, bo nie na tym się skupiałam, a teraz bez leków wyjść z domu to niemożliwe.
Kiedyś oddychaliśmy, teraz się dusimy, jakby ktoś nam worek na głowę dał i zaciskał.

Zastanawiam się czy kiedykolwiek miałam kogoś, kogo nazwałabym przyjacielem.
Chyba tak, choć, ponoć, jak przyjaźń była prawdziwa, to się nie mówi w czasie przeszłym , bo nie zginie nigdy. Ale czasem chyba życie robi swoje, rozdziela drogi, ludzie dorastają, zakładają rodziny, wyprowadzają się. Ciężko wtedy się przestawić na coś innego i do tego przywyknąć.
Niektóre znajomości istnieją na odległość, a są cenniejsze niż te, tutaj na miejscu, bo na czym innym bazują.
Nie ma na to reguły. Tylko, że gdzieś to wszystko kiedyś straciłam, zgubiłam, przeleciało przez palce, może wtedy kiedyś tam nie doceniłam.
Ale człowiek widzi po czasie co miał. Ciężko chyba rok za rokiem tak żyć, z taką dziurą i pustą, wiedząc, że nic tego nie zapełni.

Myślę, że miałabym dużo szczęśliwsze życie mając przy sobie tamtych ludzi, gdybym mogła spędzać z nimi czas, z nimi się śmiać, z nimi płakać.
Ludzie, od których niczego nie oczekiwałam, bo wszystko trwało, żyło samo z siebie, było naturalne.
Byli dla ciebie i ty byłeś dla nich. Ludzie, z którymi się nie kłóciłeś, bo nie było o co, nic nie było na tyle ważne.
Tęsknię za dawnymi czasami,
może to kwestia różnic wieku, poglądów, sama już nie wiem, czego to kwestia.

A teraz ? Niech sobie ludzie tak żyją, jak żyją, skoro im to odpowiada, tylko niech potrafią potem ponieść konsekwencje tego co robią. Zostawiam to w tyle, odcinam ostrym rzutem siekiery. I tyle.

Chyba nigdy nie przeboleję tych zmian.
Tak bardzo tęsknię, że zerzygać się można.


Teraz pora zająć się tym, co robić lubię, co robić chcę.
Oddać się temu.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

było.